Sfery Dźwięku - muzyka z przestrzeni Poznania
Jest to mój solowy projekt, który zakłada wykonanie oraz rejestrację nagrań w różnych lokalizacjach w Poznaniu o specyficznej akustyce oraz kontekście historycznym, architektonicznym, miejskim lub związanym z przyrodą. Specyfika improwizacji jako metody tworzenia muzyki oraz technik instrumentalnych którymi się posługuję (m.in. oddech cyrkulacyjny, multifonie) powoduje, że pogłos miejsca w którym wybrzmiewają jest ważnym czynnikiem kreacyjnym, brzmieniowym i formotwórczym. Tworząc te utwory wsłuchuję się w brzmienie, kontekst oraz aktualne przeznaczenie danych miejsc.
Zrealizowano ze środków Miasta Poznania w ramach Stypendium Twórczego Miasta Poznania.
Przejście między ul. Botaniczną a Jeziorem Rusałka – jest to miejsce w którym przyroda, historia, oraz współczesność przeplatają się tworząc wpływy którym poddałem się podczas tego nagrania. Z jednej strony piękno i spokój przyrody – niedaleko znajduje się Ogród Botaniczny oraz jezioro Rusałka: woda, drzewa, śpiew ptaków, szum liści. Z drugiej strony jezioro to ma zatrważającą genezę powstania. Jest to sztuczny zbiornik wykopany podczas II wojny światowej przymusową pracą Polaków i Żydów podczas hitlerowskiej okupacji, a dno utwardzone macewami z żydowskiego cmentarza. Obecnie jednak panuje wokół natura w swej wiecznej mądrości. W stronę współczesnego zgiełku kieruje myśli ruch samochodowy który odbywa się nad przejściem, a współczesna sztuka uliczna pokrywająca ściany tunelu wyciąga myśli z obrazów przeszłości.
Betonowy około pięćdziesięciometrowy tunel ma niezwykłe wlaściwości akustyczne. Dźwięki saksofonu tenorowego rezonują długotrwającym pogłosem, w partiach o niższej dynamice wzbogacącym i uprzestrzenniającym brzmienie. W partiach głośniejszych pogłos potężnie huczy i momentami przytłacza swoją intensywnością.
Podczas tej improwizacji zanurzyłem się we wnętrzu zarówno własnym jak i miejsca (przede wszystkim jego właściwości akustycznych). Stosując różne techniki instrumentalne, między innymi oddech cyrkulacyjny, którego użycie wprowadza mnie w inny stan świadomości, wyimprowizowałem również przebieg narracyjny całego nagrania. W solowej grze, saksofonu tenorowego używam przede wszystkim do swobodnej ekspresji. Z kolei użyty podczas tego nagrania klarnet basowy wymaga ode mnie skupienia, koncentracji i nieustannej pracy nad brzmieniem. Od wielu lat rozwijam własny język muzyczny na tym instrumencie, wielką inspiracją dla mnie są dokonania innych muzyków grających na instrumentach dętych. Eric Dolphy, Evan Parker, Jerzy Mazzoll, Piotr Mełech, Mikołaj Trzaska, John McCowen, Pharoah Sanders, Tomasz Stańko, Peter Evans – dziękuję za Waszą muzykę, która inspiruje i skłania do dalszej pracy twórczej uwalniającej ducha.
Kilkudziesięciometrowy Korytarz Kasetonowy na drugim piętrze zabytkowej części Zamku Cesarskiego charakteryzuje się wspaniałą akustyką. Marmurowa posadzka przenosi niskie tony klarnetu basowego, arkadowe wnęki okienne powodują rozproszenie i łagodzenie pogłosu, a drewniany podwieszany sufit w formie stropu kasetonowego i drewniane drzwi wzbogacają z kolei brzmienie wysokich tonów basklarnetu dodając im cieplejszej barwy. Zamek Cesarski w Poznaniu powstał na początku XX wieku (prace budowlane trwały w latach 1905-1910) dla ostatniego cesarza niemieckiego i króla Prus – Wilhelma II jako najważniejszy element dzielnicy cesarskiej. Budowa dzielnicy cesarskiej miała być potwierdzeniem przynależności Wielkopolski do Cesarstwa Niemieckiego. Przebudowywany po I wojnie światowej, w trakcie oraz po II wojnie światowej, spełniał rozmaite funkcje. Obecnie pełni rolę Centrum Kultury.
Zrealizowano dzięki uprzejmości Centrum Kultury Zamek w Poznaniu.
Podwórko mieszczące się w bramie przy ulicy św. Marcin 75 to miejsce pełne historii, sztuki, muzyki i tajemnic. Pod tym adresem znajduje się opuszczona kamienica wybudowana w XIX wieku w której do końca owego wieku znajdowały się biura Dyrekcji Poznańsko-Toruńskiej Kolei Żelaznej, odbyła się pierwsza Międzynarodowa Wystawa Kotów, następnie na początku XX wieku znajdował się hotel Monopol, później kolejne hotele, a następnie mieszkania. Fasada budynku była imponująca – można zobaczyć ją na starych fotografiach, zniszczona podczas II wojny światowej została odbudowana w już nie tak efektowny sposób. W podwórku jednak zachował się do dziś charakterystyczny zielony budynek atelier WIMAR. Od 1935 roku znajdowało sie tu atelier fotograficzne prowadzone przez braci Czarneckich, obecnie jest to centrum kulturalne prowadzone przez Stowarzyszenie Łazęga Poznańska, w którym odbywają się liczne wystawy, koncerty, spotkania autorskie. Oprócz otoczenia opuszczonej kamienicy i Atelier na podwórko wychodzi tylne wyjście z Kołorkingu Muzycznego – miejsca w którym również odbywaja się liczne próby, koncerty, performanse, słuchowiska, spotkania.
Od prawie 10 lat obydwa miejsca jak również podwórko są mi wyjątkowo bliskie, zagrałem w nich wiele koncertów, spotkałem wspaniałych ludzi, uczestniczyłem w wielu wydarzeniach.
Atmosfera i audiosfera tego miejsca jest specyficzna: niedaleki zgiełk ulicy Św. Marcin, a jednocześnie spokój pustego podwórka, dźwięki miejskich ptaków, wiatru, widok wielu starych zapomnianych przedmiotów uratowanych przez Łazęgę (m.in. kolekcja wielobarwnych kafelków piecowych) oraz niezwykle ciekawa akustyka. Dźwięki saksofonu sopranowego odbijają się od historycznych okien i murów kamienicy oraz drewnianego budynku Atelier WIMAR uchodząc w niezadaszoną przestrzeń. Nagrane tu abstrakcyjne improwizacje to z mojej strony eksploracja akustyki i atmosfery podwórka za pomocą rozszerzonych technik instrumentalnych – oddechu cyrkulacyjnego i multifonii swobodnie wykraczająca poza strój równomiernie temperowany.
Zrealizowano dzięki uprzejmości Stowarzyszenia Łazęga Poznańska.
Niedługie przejście pod nasypem kolejowym prowadzące w stronę rozległych dzikich przestrzeni Łęgów nadwarciańskich w poznańskich Naramowicach ma krótkotrwający ale ciekawie koloryzujący brzmienie klarnetu pogłos, dzięki któremu dźwięki rozchodzą się daleko w stronę rzeki Warty. Przestrzenie te są mi bliskie, ponieważ wychowałem się na pobliskim poznańskim Piątkowie, spędzałem i spędzam do dziś w tych rejonach wiele czasu.
Niedaleko znajduje się Staw Młyński – miejsce które uważam za magiczne. Jest to zbiornik przelewowy, który uchodzi do Warty, a do którego spływa Różany Potok. Strumyk ten spływa z położonej w pobliżu Góry Moraskiej, gdzie szacunkowo ponad 5 tysięcy lat temu miał miejsce jeden z największych impaktów meteroid, do dziś widoczne są kilkudziesięciometrowe kratery. W znalezionych meteorytach naukowcy odkryli niespotykany na Ziemi minerał – moraskoit, nazwany tak od Moraska, dawnej miejscowości, a dziś części Poznania. Mam wrażenie, że jakaś część energii tego uderzenia nadal emanuje w tych rejonach.
Od kilku miesięcy regularnie praktykuję granie w różnych lokalizacjach „na streecie”. Dworzec, przejścia podziemne, Kaponiera, Półwiejska, Stary Rynek.. Przepływ ludzi jest inspirujący. Spotykam się z przekrojem ludzkich zachowań, osobowości, wyglądów, charakterów, dochodzi do interesujących spotkań, rozmów i zdarzeń. Do tego każde miejsce ma specyficzną audiosferę, pogłos i akustykę. Wszystko to wpływa na moje wykonanie. To nagranie to krótki wycinek z tej całej historii.
Zaskoczyło mnie to jakie właściwości akustyczne mają betonowe przejścia podziemne. W tym nagraniu gram w przejściu podziemnym między osiedlem Jagiellońskim a Brneńską niedaleko centrum handlowego na Ratajach. Wspaniały, długi pogłos ciekawie koloryzuje i przy odpowiednim operowaniu dynamiką dodaje lekkości brzmieniu saksofonu tenorowego.